To był bardzo intensywny czas pracy z materiałem… ale nie tylko fizycznym.

Ostatnio mogłam swoją twórczość przenieść na poziom brandu. Spędziłam trochę czasu jako „creative resident’ w APAMA i Davis Fabrics – dwóch niezależnych firmach, które rozumieją, że design nie kończy się na estetyce. Że może budować emocje, doświadczenie i sposób odbierania marki.

Od początku wiedziałam jedno:
nie interesuje mnie tworzenie dekoracji. Chcę TRANSPOFRMACJI.

W Davis Fabrics fascynowało mnie napięcie między miękkością a trwałością. Tkanina — materiał bardzo sensoryczny, związany z dotykiem i komfortem — została przeze mnie zatopiona w żywicy. Celowo.

Chciałam odebrać jej naturalną funkcję i sprawdzić, co zostanie z materiału, kiedy nie będzie można go już dotknąć.

Miękkość zamieniła się w coś niemal mineralnego.
Znane zaczęło wydawać się obce.

Z kolei w APAMA interesowało mnie tłumaczenie rzeczy niewidzialnych na fizyczną formę. Jednym z takich eksperymentów było stworzenie rzeźbiarskiego spektrogramu — przełożenie dźwięku na obiekt ze stali.

Uwielbiam momenty, w których technologia spotyka się z rzemiosłem, a coś cyfrowego zaczyna mieć ciężar, strukturę i obecność.

Najbardziej lubię jednak to, że taka rezydentura działa w dwie strony.

Firmy dostają nowe spojrzenie na swoje materiały, procesy i potencjał.
A ja mogę wejść do środka ich świata i zobaczyć rzeczy, których normalnie nie da się zobaczyć z zewnątrz.

I szczerze?
Myślę, że właśnie tam dziś dzieją się najciekawsze rzeczy w designie.

Na styku sztuki, biznesu, materiału i doświadczenia.

Z inspiracją,

Kate

Koszyk

Do góry