Potrafię zawrócić na środku drogi, bo zauważyłam cień na betonowej ścianie, dziwny splot ogrodzenia albo sposób, w jaki utleniła się blacha na starym garażu.

Ludzie myślą, że to strata czasu. Ja wiem, że to trening mięśnia.

Gust to nic innego jak kolekcja rzeczy, na które zdecydowałaś się zwrócić uwagę. To suma Twoich zachwytów nad detalami, których inni nie widzą. A w świecie zdominowanym przez generyczne obrazy AI, „umiejętność dostrzegania” staje się najdroższą walutą artysty.

1. Gust to kolekcja rzeczy, którym poświęciłeś uwagę

Nie rodzisz się z wyrobionym gustem. Budujesz go latami, decydując, na co patrzysz, a co ignorujesz. Gust to po prostu suma Twojej uważności.

W świecie, który chce, żebyśmy ślizgali się po powierzchni, „dostrzeganie” jest aktem buntu. To umiejętność wyłapywania anomalii , tych małych błędów i genialnych detali, które nadają przedmiotom duszę. Jeśli jesteś twórcą, to właśnie tę uważność sprzedajesz swoim klientom.

2. Najciekawsze rzeczy są niewidoczne

Kiedy oglądam jakiś obiekt, interesuje mnie przede wszystkim to, czego nie widać na zdjęciach.

Spód konstrukcji, połączenia, sposób wykonania i logika, według której został zbudowany.

Bo forma jest tylko konsekwencją. 

3. Dokumentuję, by pamiętać co czułam

Mój telefon to nie galeria zdjęć, to biblioteka struktur. Robię zdjęcia detali w skali 1:1. Robię filmy, bo tekstura i światło poruszają się. Rejestruję kolor w świetle dziennym i to, jak materiał reaguje na dotyk dłoni.

To są moje referencje. Kiedy wracam do pracowni, nie odtwarzam tych kształtów. Odtwarzam to napięcie, które poczułam, patrząc na nie po raz pierwszy.

4. Projektowanie to zmuszanie do obecności

Ostatecznie, w całym tym „dostrzeganiu” chodzi o jedno: o stworzenie przestrzeni, która sprawi, że Ty też się zatrzymasz.

Chcę tworzyć obiekty, które mają taką siłę przyciągania, że nie da się przejść obok nich obojętnie. Które wymuszają na odbiorcy tę samą uważność, którą ja włożyłam w ich znalezienie lub stworzenie.

Bo design z duszą to nic innego jak kolekcja małych zachwytów, które ktoś postanowił potraktować poważnie.

 

Z inspiracją,

Kate

Koszyk

Do góry