Kocham aktywne poranki.
Rano jestem najbardziej produktywna.
Zawsze zaczynam od wprawienia ciała w ruch.
To może być szybka rozgrzewka, zanurzenie twarzy w lodzie albo po prostu wyjście na świeże powietrze i spojrzenie w niebo.
Od tego momentu moja energia zaczyna płynąć w dobrym kierunku.
W połowie dnia, po lunchu, kiedy moja głowa ma chwilę wytchnienia po porannej dynamice, robię journaling.
To moment, w którym widzę, co już zrobiłam, co jeszcze przede mną.
Spisuję pomysły, rozrysowuję je, przenoszę na moodboardy.
To mój analogowy system – pozwala twórczości płynąć, ale nie rozlewać się bez kierunku. I właśnie w tej mieszance ruchu, struktury i rytmu kryje się odpowiedź na pytanie:
Jak być najbardziej produktywnym w swojej kreatywności
i jednocześnie jej nie przepalać?
U mnie to są trzy filary.

BLOKI CZASOWE
Największym problemem jest to, że próbujemy złapać kreatywność „pomiędzy”:
pomiędzy mailami, obowiązkami, kolejną wiadomością na WhatsAppie.
Bloki czasowe są dla mnie jedyną przestrzenią, która faktycznie chroni twórczość.
To paradoks: struktura, która daje wolność.Ale działa.
Poranki przeznaczam na zadania, które wymagają przejrzystości myślenia:
planowanie, strategiczne decyzje, rozmowy biznesowe, projektowanie, tworzenie decków, dopinanie rzeczy, które budują fundament.
To czas, w którym mój mózg jest najbardziej precyzyjny, analityczny i szybki.
Wieczory są zupełnie inne.
Miękkie, sensoryczne, intuicyjne.
Wtedy maluję, szkicuję, szukam nowych rozwiązań.

ZMIANA OTOCZENIA
Praca z domu?
Dla mnie prawie niemożliwa.
Dom to przestrzeń innych ról, innych emocji, innych energii.
A kreatywność, żeby działać, potrzebuje przełączenia sceny.
Kiedy wchodzę do pracowni, wszystko jest inne: światło, faktura, rytm, ludzie.
To przestrzeń, w której czuję, że czas na działanie.
Zakładam słuchawki, włączam muzykę, zamykam się na zewnętrzne bodźce.
Ale też mam na myśli zmianę otoczenia na dłuższą chwilę np. wyjazd, wyjście do muzeum, inspirująca rozmowa w kawiarni.

PRACA POD ENERGIĘ
Największe kłamstwo produktywności?
Że energia jest liniowa.
Dlatego układam zadania pod energię dnia:
-
rano – konkretne zadania, które potrzebują skupienia
-
wieczorem – intuicja, kreacja, poszukiwanie
-
w ciągu miesiąca – zgodnie z tym, w jakiej fazie cyklu jestem
Kiedy mam energię otwartości i mocy, planuję eventy, nagrywki, ważne spotkania.
Kiedy wchodzę w introspekcję, działam inaczej:
domykam projekty, robię research, maluję, buduję wizję w ciszy.
I tutaj najważniejsze:
Zrozumienie swojego organizmu staje się kluczowe w pracy kreatywnej.
![]()
Nasze ciało bardzo dobrze wie, czego potrzebuje.
Moja rada?
Nie myśl obsesyjnie o tym, że musisz się „zrelaksować”, bo to często działa odwrotnie.
Czasem najlepszy ruch to pójście niewłaściwą drogą.
Złamanie schematu. Zrobienie czegoś, co „nie powinno się udać”.
Robienie wszystkiego tak, jak trzeba to nie jest esencja kreacji.
To esencja odtwarzania.
Twórczość rodzi się wtedy, kiedy:
idziesz inaczej niż reszta,
myślisz inaczej,
ruszasz się inaczej,
łamiesz rytm tylko po to, żeby stworzyć nowy.
Osoba kreatywna żyje w teraźniejszości. Największą radością jest proces i to co tworzy. Nie zastanawia się w momencie tworzenia czy dostanie za to „nagrodę”, bo wtedy się blokuje.

Pomyśl, jak wielka może stać się Twoja wizja, jeśli porzucisz ramy.
Zaufaj sobie.
Zaufaj swojemu ciału.
Z inspiracją,
Kate

Kate Bartnik to polska artystka i conceptual designer, założycielka DAP Studio, tworząca rzeźby i instalacje z metalu – głównie cortenu i stali – dla przestrzeni publicznych, hoteli i architektów.
Jej prace łączą sztukę, design i biznes, pokazując, że kreatywność może funkcjonować jako system, a nie pojedynczy gest.





